Najważniejsze, że z tarczą

09/02/2013

Zdjęcie

Po raz kolejny do napisania tekstu o meczu GLKS-u zainspirowała mnie strona Nadarzyn.TV, która poinformowała wczoraj, że dobrą “passę [koszykarzy] mógł przerwać ostatni zespół w tabeli”. Mowa o drużynie MUKS Piaseczno, którą 6 lutego pokonaliśmy po emocjonującej (delikatnie mówiąc) końcówce 74:70.
Owszem, MUKS mógł przerwać naszą serię bez porażki. Mógł to zrobić także każdy inny zespół, z którym rozgrywaliśmy ostatnio spotkanie. I nadal może wygrać z nami każda drużyna z tych, z którymi mecze dopiero się odbędą.
Nie zgadzam się jednak z Nadarzyn.TV: MUKS nic nie mógł, bo gdyby mógł, toby wygrał. Takimi “mogliśmy wygrać, niewiele brakowało” karmiliśmy się w zeszłym sezonie i w jeszcze wcześniejszym, kiedy jedyną naszą pociechą było dobrze zagrane przez GLKS 5 do 10 minut spotkania. Drużyna, która przegrywa, nie mogła wygrać. Nie potrafiła. Nie miała dostatecznej motywacji lub umiejętności. Popełniła więcej błędów albo nie wykorzystała szans. Jeśli miała siły, to je po drodze straciła, a wystarczyło ich zaledwie na tyle, żeby dostrzec światełko w tunelu, zanim zgasło wraz z końcowym gwizdkiem sędziego.
Założę się, choć raczej nikt tego zakładu nie przyjmie, że jeszcze rok temu spotkanie takie jak z MUKS-em zakończyłoby się naszą porażką i to my bylibyśmy drużyną, która “nie mogła”. Coach Gembal mógłby w końcówce żądać przerwy za przerwą, a mimo to ręce naszych zawodników wisiałyby coraz bardziej bezwładnie, a ich nogom coraz trudniej byłoby się oderwać od parkietu. Nie byłoby szans, by ponownie tchnąć w nich ducha walki po tym, jak stracili 18 punktów zdobywając w tym czasie tylko 4, oddając tym samym całą swoją bezpieczną przewagę drużynie młokosów, których przed trzema miesiącami ograli 50-ma oczkami. W ostatnią środę nasi koszykarze mogli wygrać i zrobili to. A że kosztowało ich to sporo wysiłku i nerwów w końcówce, to, cóż, przytoczę słowa trenera: “szkoda zdrowia, panowie”.
Pięć zwycięstw z rzędu to jednak historyczny sukces GLKS-u i naszym koszykarzom należą się słowa uznania. Niech ta passa trwa jak najdłużej! Chcemy więcej 🙂

 

 

PS. Muszę oddać sprawiedliwość „drużynie młokosów”. Im także należą się słowa uznania. Chłopaki zrobili duże postępy od listopadowego spotkania z GLKS-em. Zagrali bardziej dojrzale i spokojnie, konsekwentnie odrabiając straty z pierwszej połowy. To młody, wciąż rozwijający się zespół. Życzę im (szczerze) powodzenia w kolejnych meczach. Byle nie przeciwko naszym koszykarzom 🙂 jeśli spotkają się na parkiecie w przyszłym sezonie.

  • 12

    jak Polonia bez porażki